Na początku było słowo…

Jednym z podstawowych praw, które prawdziwej wartości i znaczenia nabrało dopiero w XXI wieku, jest tzw. prawo Moore’a (twórcą jest Gordon E. Moore, współzałożyciel korporacji Intel). W oryginalnym sformułowaniu prawo to mówi, że ekonomicznie optymalna liczba tranzystorów w układzie scalonym podwaja się co każde 18–24 miesiące. Prawo Moore’a mówiące, że moc obliczeniowa komputerów podwaja się co 24 miesiące, jest nawet popularniejsze od oryginalnego prawa. Prawo to jest używane obecnie do określenia praktycznie dowolnego postępu technologicznego.

Dlaczego to takie ważne i co praktycznie z tego prawa wynika dla przeciętnego czytelnika? Przekładając prawo Moore’a na słownictwo czytelnicze, można by powiedzieć, że co każde 18–24 miesiące podwaja się liczba informacji, które musisz przyswoić dla osiągnięcia określonego celu (np. praca zawodowa, obsługa danego urządzenia, zdobycie nowej umiejętności itp.). Mówiąc jeszcze inaczej: co roku podwaja się liczba książek, które należy przeczytać, aby być na bieżąco. Jeszcze inaczej i skrótowo można to porównać do absolutnego zalewu informacji.

Tenże zalew informacji jest jednym z wyznaczników obecnego czasu i w prostej zależności jest wynikiem nieustannego rozwoju zarówno nauki, jak i techniki. Słowo pisane, a co za tym idzie — samo czytanie, jest jednym z głównych i najważniejszych kanałów przekazywania oraz zdobywania informacji. W związku z ich zalewem ten kanał jest obecnie bardzo mocno przeciążony.

Aby to uświadomić, warto przytoczyć za Zdzisławem Szkutnikiem2, że corocznie drukuje się na świecie ponad 7 miliardów stronic, w tym 250 tysięcy tytułów książek i 4 miliony artykułów naukowo-technicznych. Natomiast ogólną liczbę istniejących na świecie książek ocenia się na około 800 milionów. Dla porównania — największe polskie biblioteki mają nie więcej niż 4–6 milionów tomów.

Szybki postęp w nauce i technice sprawia, że co roku około 10% informacji dezaktualizuje się — szybciej w naukach ścisłych, wolniej w humanistycznych. Absolwent wyższej uczelni traci średnio po pięciu latach ponad połowę wiedzy uzyskanej w czasie studiów. Każdy specjalista chcący śledzić na bieżąco postęp wiedzy w danej dyscyplinie musi czytać od 10 do 15 razy więcej aniżeli 30–40 lat temu.

Z powyższego wywodu można wysnuć bardzo prosty wniosek, że obecnie nie jest ważne, czy chcesz, czy nie chcesz czytać, aby zdobywać nowe informacje. Ty już po prostu musisz to robić — i cały czas pamiętaj, że każdego roku tych książek do przeczytania jest dwa razy więcej niż w roku wcześniejszym.

Jednakże przyjmuje się, że przeciętnie człowiek jest w stanie przeczytać w ciągu całego swojego życia nie więcej niż 3 tysiące książek (przy założeniu, że czyta co najmniej 50 stron dziennie, z szybkością 200–300 słów na minutę — taka też jest średnia prędkość czytania przeciętnego dorosłego człowieka).

Proszę się przez moment zastanowić, co by się stało, gdyby tę prędkość czytania zwiększyć dwukrotnie? Trzykrotnie? Pięciokrotnie? To zdecydowanie jest możliwe, gdyż większość z czytających robi to na poziomie ucznia szkoły podstawowej, który dopiero co nauczył się czytać.

Jeśli masz zamiar w jakiś planowy i sensowny sposób chociaż spróbować poradzić sobie z otaczającym Cię zalewem informacji, to nie masz wyboru: konieczność zwiększenia szybkości czytania jest naturalną konsekwencją działania prawa Moore’a we współczesnym świecie.

Autor: Paweł Sygnowski – zajmuje się tworzeniem profesjonalnych rozwiązań edukacyjnych. Specjalista od technik szybkiego czytania i szybkiej nauki. Metody i techniki szybkiego czytania.

Leave A Response

* Denotes Required Field